czwartek, 20 marca 2014

Finansowy survival: szansa na sukces

Trzymanie gotówki w skarpecie raczej nie uczyni z nas bogaczy, no chyba że wrzucimy je do kapelusza biedaka, który wysiaduje przed naszym domem. Oczywiście musiałaby się okazać, iż ów wspomniany biedak to ekstrawagancki multimilioner, który badał naturę ludzkiej litości, a my wzruszyliśmy go na tyle, iż postanowił nas wynagrodzić przekazując w darowiźnie tysiąckrotność sumy uprzedni wrzuconej przez nasz do jego kapelusza. Zdarzenie chyba jeszcze mniej możliwe do zaistnienia, aniżeli wygrana w totka. Cóż cuda się zdarzają, ponoć dobro popłaca lub zgodnie z szaloną teorią równowagi we wszechświecie, wraca do nas ze zdwojoną siłą. W http://franczyza.olawa.pl/category/franczyza/ dobie kapitalizmu a do tego przesłankach czynienia kusząca (przekonanie, że powróci wydaje się chyba samolubne i nie więcej niż nieczyste) nie możemy zbytnio na niego liczyć. Oczywiście nie każemy być wam okrutnikami, ale ostrzegamy, iż takie myślenie w praktyce pomnażania majątku raczej się nie sprawdza, a przynajmniej wydaje się mało prawdopodobne.


Inwestując w coś oczekujmy raczej realnych zysków, a nie być może kiedyś coś z tego wyjdzie. W praktyce ekonomicznej nazywa się to szacowaniem ryzyka. Druga ważna rada, obok realnych oczekiwań ze zwrotu inwestycji, to inwestowanie tylko posiadanych nadwyżek gotówki. Nadwyżki finansowe pojawiają wówczas, gdy po opłaceniu wszystkich wydatków konsumpcyjnych, rachunków, zachcianek itp. Pozostaje coś w naszym portfelu. Niestety w praktyce, kiedy ledwo starcza od 10 do 10-tego każdego miesiąca, co ten szalony autor artykułu ma na myśli poprzez nadwyżki finansowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz